Z piekielnej czerni, która trwa wkoło mnie, dziękuję bogom, obcym mi z imienia,
Za duszę moją hardą, wyciosaną z niepodatnego toporom kamienia.
Że w zdarzeń złych potrzasku ni razu nie zapłakałem,
Że głowa moja, choć obficie krwawi, przed niczym się nigdy karnie nie pochyli.
Stąpając nad tymi pagórami złości i padołem, jak mówią łez,
Nie lękam się zmór nieodgadnionych dni, ani sądnych, mrocznych lat.
Nieważne, jak wąską furtką przecisnąć się mam, co spotka mnie z litanii kart.
Sternikiem swoich losów jestem sam, własnej duszy kapitanem.
"Invictus"
William Ernest Henley
|
|
czwartek, 23 luty 2012, 11:32
|
No dobra...ino się uspokoję... wdechhhh wydechhhh... Cycki som, dupa tesh...łeb z blond lokami róffnież.
Ja pierdziu i na co mi mąż osobisty... na kij mi rodzaj męski skoro radzę se sama? Po jaśnistą cholerę mi w ogóle płeć przeciwna?
Skoro sama:
Wiercę dziury (nie koniecznie zawsze w ścianach)
kołki wbijam (często w durne łby)
maluję (nie koniecznie dzieła artystyczne a ściany domostwa mego, remont dwóch chat coś już mówi, nie?)
robię se dobrze (nie koniecznie przyjacielem wibrująco-tarzającym)
znoszę samotność (no jasne, że nie sama a we dwoje)
jestem elektrykiem, hydraulikiem i pies wie co jeszcze...
Dziś sama sobie radzić musiałam z samochodem. Leniffiec osobisty nie ruszył zada do starego samochodu ani razu i nie jeździł nim. A wystarczyło nawet się przejechać na panienki. Nic to. Poszły jak nic szczęki od hamulca se myślę, bo ruszyć gnojem nie mogłam. I całe szczęście, że mam blond czerep (farbowany) na karku, bo gdyby Osobiściak poszedł go dziś odpalić, to jeszcze by spalił to i owo, zrzucając na lód, z którego wyjechać nie można. Zadzwoniłam po lawetę i zonk. Miałam rację. Szczęki od hamulca.
Wqrwens mnie nieziemski chwycił na tego mojego Osobistego. Przejdzie mi do wieczora, ale.. Ja piergolę...ileż można być nie-kobietą a maszyną?
Mam dość jaj w spodniach, które nosić muszę.
Ja wiem, że noszę szpilki, czerwony lakier na paznokciach, jestem kobieca i potrafię jednocześnie w glany wskoczyć, by po Bornym Sulinowie w kamaszach latać, z całym ekwipunkiem... no ale na litość boską, chcę też mieć migreny, globusa, omdlewać, słabą być, ą-ę gaworzyć.
No i co mi przyszło? Walić dziś z glana po pysku.
Przepisana recepta na dziś - BEZ KIJA NIE PODCHODZIĆ!
Kochanie wynagrodzę Ci to. Będę Twoim niewolnikiem ale pejcza nie kupuj - sms od Osobistego...
Mam mord w oczach.
|
|
Komentarzy:
9
|
|
środa, 22 luty 2012, 14:41
|
Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej.
P. Coelho
Wygląda na to, że jeden impuls, decyzja czyjaś, jeden moment a życie zaczyna mieć inny wymiar.
Tak, jest w tym racja. Przecież nie warto tracić życie na "żal tyłek ściska".
Chyba mi odbiło.
Totalnie.
Zaczęłam realizować swoje pragnienia.
|
|
Komentarzy:
14
|
|
|